czwartek, 1 marca 2018

Silikonowe gąbeczki do makijażu z Zaful

Od kiedy zobaczyłam patent z silikonowymi gąbeczkami zastanawiało mnie czy i u mnie się sprawdzi. Na początek kupiłam te najtańsze z Zaful i rozpoczęłam testowanie. Jak się sprawdziły? Zapraszam na recenzję.
Gąbeczki silikonowe zapakowane są po dwie sztuki, a każda z nich ma wtopionego innego suszonego kwiatka. Do mnie jedna trafiła uszkodzona, jakby zahaczona długim paznokciem.
Pierwsze, co zrobiłam po otwarciu ich, oprócz zdjęcia to wyparzyłam je. Nie bardzo chciałam dotykać swojej skóry twarzy czymś, co przewinęło się przez milion innych rąk. Na szczęście nic się z nimi nie stało i rozpoczęłam testowanie.
Użyłam ich do wielu podkładów. Zarówno tych dobrze kryjących, matujących, rozświetlających, jak i kremów BB. Za każdym razem efekt był taki sam. Gąbeczka ciągnęła za sobą produkt, który ni w ząb nie chciał ładnie połączyć się z cerą i powstawał naprawdę piękny efekt maski. Po mimo moich starań zawsze wyglądało to marnie. Postanowiłam nie męczyć się więcej i odłożyłam je do szafy, a mój kosmetyczny skrzat musiał je zabrać, bo nie mogę ich znaleźć. Szkoda, bo mogłyby być ciekawą ozdobą zdjęć.


Znacie te gąbeczki? Czy u Was też to totalny niewypał? Polecacie innej firmy?


Na Zaful trwa właśnie promocja na Dzień Kobiet, w której możecie kupić taniej stroje kąpielowe. Wystarczy kliknąć tutaj i po wybraniu bikini wpisać kod zafulgo, który obniży Wasze zamówienie aż o 20%

46 komentarzy:

  1. Właśnie już spotkałam wiele opinii na temat tego, że te gąbeczki ciągną za sobą podkład, a później on wygląda nieładnie. Coś w tym musi byc :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam jedną taką i leży jeszcze ani razu nie użyta ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja podkład nakładam tylko palcami i mnie te silikonowe gąbeczki kompletnie nie przekonują do siebie choć nie wiem jak by było w życiu bo nigdy nie próbowałam ale nie planuję zakupu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie używałam takich gąbeczek. Zdania na ich temat są podzielone jak widzę, może te oryginalne się sprawdzają lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie używałam takich gąbeczek. Zdania na ich temat są podzielone jak widzę, może te oryginalne się sprawdzają lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. pierwsze słyszę o takich gąbeczkach, ale jakoś nie przekonały mnie, może jakbym ich użyła to zmieniłabym zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam jedną taką gąbeczkę ale jeszcze jej nie używałam, ciekawa jestem jak się u mnie sprawdzi

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie używałam jeszcze takich wynalazków, ale efekt maski nie zachęca do wypróbowania :p

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze nigdy nie używałam takich gąbeczek, zaciekawiły mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. gdy coś "ginie" to mówię, że to diabeł przykrył ogonem. szkoda, że w kwestii aplikacji makijażu gąbeczki się nie sprawdziły

    OdpowiedzUsuń
  11. Chcialam je kiedys kupic i przetestowac ale jednak jestem wierna gabeczkim i nie zamierzam ich zmieniac

    OdpowiedzUsuń
  12. Nigdy nie używałam tych silikonowych gąbeczek, ale jakoś bardzo mnie do siebie nie przekonują. Na ten moment używam gąbeczki typu beauty blender i jestem z niej najbardziej zadowolona, czasem nawet zdarzy mi się nałożyć podkład ręką, ale tak to i tak w sumie rzadko używam fluidów. Jestem w trakcie poszukiwań dobrego podkładu minerlanego. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. O kurczę... Już miałam je w koszyku, ale rezygnowałam na rzecz czegoś innego - i wygląda na to, że dobrze zrobiłam. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Już słyszałam o takich gąbeczkach, ale różne opinie, osobiście jeszcze ich nie używałam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. nie maja dobrych opinii, i mnie też jakoś do nich nie ciągnie

    OdpowiedzUsuń
  16. Widziałam takie gąbki "stacjonarnie", ale jakoś w ogóle nie umiem się malować gąbką. Tylko pędzlami. ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ładnie się prezentują, ale szkoda że na tym dobre cechy się kończą.... No szczerze trochę właśnie tak sobie to wyobrażałam, że to będzie się ślizgać, ale teraz jestem pewna że tego nie wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Nigdy nie uzywalam twgo typu gabeczek wiec niestety nie mam zdania na ich temat. Szkoda ze u Ciebie sie nie sprawdzily!

    OdpowiedzUsuń
  19. Bo to w ogóle nie są gąbeczki, tylko po prostu folia wypełniona silikonem. ;D Coś jak te takie "żelki" do zrobienia sobie efektu push-up na biuście. W sumie ciekawie, jak by wyglądał makijaż nakładany czymś takim, hahaha. :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Z chęcią spróbuję takiej gąbeczki;)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mam jedną ale nie umiem nią podkładu nakładać mam wrażenie że za dużo go wtedy trzeba nakładać. Zostaję przy palcach i pędzlach.

    OdpowiedzUsuń
  22. Ja jednak wolę tradycyjne gąbeczki do makijażu :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Fajnie wygladalyby do zdjęć. Rzeczywiście!

    OdpowiedzUsuń
  24. W pierwszej chwili myślałam że to mydło :) nie spotkałam się jeszcze z takimi gąbkami.

    OdpowiedzUsuń
  25. Mam jedną taką gąbeczkę i taką samą opinię na jej temat. Zamiast rozprowadzać podkład to go rozciera i wygląda to bardzo kiepsko.

    OdpowiedzUsuń
  26. Nigdy ich nie używałam, dobrze wiedzieć, że to niewypał.

    OdpowiedzUsuń
  27. Nie przekonują mnie takie gąbeczki i widzę, że u Cb też się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  28. Miałam tak samo, średnio współgrała ta gąbka z moimi podkładami wiec wróciłam do pędzla:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Widziałam kilka filmików, w których dziewczyny używały tych gąbeczek, ale ja chyba jestem tradycjonalistką :D

    OdpowiedzUsuń
  30. na zdjęciu wygladją pieknie, ale jeszcze ich nie używałam

    OdpowiedzUsuń
  31. Ja ostatnio jestem fanką klasycznych gąbek typu beauty blender.

    OdpowiedzUsuń
  32. Nigdy nie używałam takiego beczek jestem ciekawa jaki efekt dają. Jest to dla mnie coś zupełnie nowego, do tej pory nie natrafiłam jeszcze na takie guąbeczki. Zaintrygowałaś mnie nimi.

    OdpowiedzUsuń
  33. Chciałam je kiedyś zamówić ale domyślałam się, że nie wyjdzie z tego nic dobrego. Nie myliłam się :D

    OdpowiedzUsuń
  34. Oj miałyśmy raz jedną taką i oddałyśmy ją w rozdaniu ;) Szkoda gadać :D Okropnie się z nią pracowało

    OdpowiedzUsuń
  35. miałam i pisałam o tych gąbkach. tragedia.

    OdpowiedzUsuń
  36. Mam jedną gąbeczkę silikonową, aczkolwiek nie do końca umiem się nią posługiwać lub nie jest za dobrze wykonana. Niestety nie udało mi się jej użyć tak,jak należy, dlatego leży i czeka na lepszy czas. Twoje mają bardzo design, te kwiatki dodają im uroku.

    OdpowiedzUsuń
  37. jak one ładnie wyglądają :)

    OdpowiedzUsuń
  38. znam te gąbeczki, ale nie ciekawiły mnie wcale, bo od razu pierwsza myśl to, że ciągnęłyby za sobą podkład, więc nie dziwi mnie, że u Ciebie się nie sprawdziły.

    OdpowiedzUsuń
  39. Mam je, ale jakoś nie mogę się przekonać do ich użycia.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nie używałam ich, po recenzji Maxineczki dałam sobie spokój :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Ja w ogóle nie używam takich gabeczek

    OdpowiedzUsuń
  42. Ciekawe te gąbki. Mogłyby się u mnie sprawdzić. Pozdrawiam!^^

    OdpowiedzUsuń
  43. Szkoda, że się nie sprawdziły. Mam silikonowca Lovenue i jest bardzo fajny

    OdpowiedzUsuń
  44. jako ozdoba są świetne, ale naprawdę nie wiem, po co coś, co w ogóle nie robi tego, co powinno...

    OdpowiedzUsuń
  45. Ja stawiam na nakładanie podkładu palcami bądz pędzelkiem :)

    OdpowiedzUsuń
  46. Mnie jakoś te silikonowe poduchy nie przekonują, wolę gąbczkę.

    OdpowiedzUsuń

Jeśli już tu jesteś, zostaw po sobie ślad. Będzie mi bardzo miło! ❤
Na wszystkie pytania odpowiadam pod komentarzem.